a i ból jaki!... W oku obcem

myśl taką budzić — na pierwszy zer...

Złodziej!... tym szeptem w twarz mi pluto!..

zrywając się z dzikim krzykiem

Matko! Obliczem wyzuto

z śród żywych mnie!!

z furią

To ty!!... Tyś dała je!!...

Widmo przestaje żąć, podnosi się i patrzy na Judasza. Moment wahania. Wydaje się, jakby widmo chciało wyciągnąć ku niemu ręce i postąpić ku niemu, jakby czekało, aby on się zbliżył. On jednak stoi nieruchomy. Ściemnia się. Widmo niknie. Rozjaśnia się.

Znikła!... Ha!...