i wielkich ofiar bił dym dla Dagona3.

Wyprowadzono go z domu więzienia,

aby błaznował i poił weselem

tych, których kruszył grzmot jego imienia

i co na odgrom jego kroków drżeli,

a którzy teraz, spokojni i śmieli,

mogli się pastwić nad nieprzyjacielem...

Był ślepy, siły pozbawiony, w pętach...

Ów straszny Samson, który, o sromoto4!

sam tysiąc mężów zabił kością: oto