i morze rozdarł od końca do końca —

niech cię wybawi!...

Urąga mu rzesza,

a on, pośrodku stojąc, czuł, jak wzbiera

w nim tak nienawiść, iż brzmieją mu żyły

i dech się w piersiach rozdętych zapiera,

i wszystka krew w nim i wszystkie w nim siły

i wszystka myśl w nim i czucie i ciało:

wszystko się jedną nienawiścią stało!...

Ha, tłum piekielny!... Ha! Jak tego wroga