tonie w ogromnych milczeń i głębin ekstazie.

Lubię tonąć w otchłaniach bezgranicznej głuszy,

w abstrakcyjnym pojęciu żywego bezbytu,

gdzie wszystko się jednoczy i jest w jednej duszy,

gdzie w duszy ma się wieczność, ziemię, sklep błękitu.

Lubię patrzeć oczyma wewnątrz zwróconemi

w świat, co się niezmierzony sam w człowieku stwarza,

tak wielki, tak odległy, tak różny od ziemi,

świat bez wrzawy, bez zgiełku, bez krwi i cmentarza.

Ale najlepiej lubię, gdy szumiąca głucho