i duszy mojej smętna, zadumana mara;
patrzę wokoło i nieraz sam w sobie się trwożę —
gdzie jestem?!... To mi szepce moja muszla stara.
Jestli to ten świat dawny, który przed milionem
wieków ona pamięta? Sąż to urojenia
obłąkanej fantazji, co w oku szalonem
ma jakieś dziwne, nigdy niebyłe widzenia?...
Tam jednak w tej pustyni, tam jest mi najlepiej,
tam dusza moja siada na omglonym głazie,
i gdy się cała w sobie skupi i zasklepi,