niezmierzonych jeziorach, bezgranicznych stepach.

Jakie tam dziwne świecą na niebie księżyce — —

po kilka naraz, błyszczą nad ziemią tak nisko,

odbijają się w wodzie i w srebrne źrenice

obejmują milczących pustek uroczysko.

Rosną tam dziwne drzewa, jodły tak olbrzymie,

że sięgają gór wierzchów, a niebo nad niemi

w wilgotnych, szarych mgławic falującym dymie,

jakby martwe, zmarłej przygląda się ziemi.

Tam nic nie ma... Pustynia, stepy, góry, morze