Coś się w niej skarży, coś tak żali...
Płynie i płynie, aż gdzieś ginie,
Traci się4 w górach i w obłokach,
I już nie wraca nigdy fala,
Co taka smutna stąd odchodzi...
Przepada kędyś5 w mórz głębinie
I już nie wraca nigdy z dala...
Na Anioł Pański biją dzwony,
Niech będzie Maria pozdrowiona,
Niech będzie Chrystus pozdrowiony...