rany jej koi ustami własnemi5,

własnego serca darzy ją pokojem,

krew jej oczyszcza własnej krwi swej zdrojem,

jest dla niej chlebem i różdżką oliwy6...

I gdyby przez swą boleść i męczeństwo

mógł wieczne kupić jej błogosławieństwo,

wieczną szczęśliwość: umarłby szczęśliwy...

Lecz owa klątwa, co się ciałem zowie,

to pęto ducha, to upokorzenie,

budzi go ze snów, jak orła, co ranny