co przewalczywszy wiry i orkany,

żaglem na toni błyszczy zwierciadlanej.

Wówczas niech biali przyjdą aniołowie

rozmawiać z duszą; wówczas im odpowie

nie jękiem bólu, nie klątwą, nie krzykiem,

ale odpowie im cichym spokojem

wód, co się w lesie kołyszą, językiem,

mową drzew górskich pod mgławic zawojem.

Chcę lecieć wolny, jak światło w błękicie,

chcę duszę rozbić na bezkresną przestrzeń,