Narodziny Afrodyty

Złocisty-to był dzień. Błękitne zadumanie

Objęło cały świat. Na modrym oceanie

Słoneczny zasnął blask. Na ziemi i na niebie

Cisza zdawała się wsłuchiwać sama w siebie.

Omdlewał w okrąg1 świat od światła i gorąca,

Różany płonął kwiat, srebrniała lilia drżąca,

Nad cichą, modrą toń nieskończonego morza

Płynęła kwiatów woń, jak lutni dźwięk, w przestworza.

Wtem — jakby zwiewny rój motyli skrzydłem drżącem