A wśród nich słońcu śle uśmiechy jasne bóstwo. —

I powstał lasów bóg, strząsł zwiędłe liście z głowy,

I z świeżych sobie wnet splótł liści wian6 dębowy,

I rozkołysał drzew gałęzie i konary,

I słuchał — płynął hymn, hymn uroczysty, stary,

I długo słuchał bóg w powadze i zadumie

Odwiecznych baśni w tym rozkołysanych szumie. —

Brodatych Faunów7 huf i śnieżne Nimfy, społem

Za ręce wziąwszy się, pląsają nadzy kołem,

Na łące, kędy blask od słońca złoty pada — —