Mówiła mu matka: «Nie goń ty po drogach,
By ci nie zberczały9 łańcuszki na nogach.
Nie chodź po za buki na ludzkie barany,
Byś w ciemni10 na zamku nie gnił okowany11.
Jedynaka ciebie Pan Bóg mi zostawił,
Patrz, byś matczynego serca nie zakrwawił».
Mówiła mu Hanka, zalała się łzami:
«Jasiu najmilejszy, nie chodź z zbójnikami.
Jak się za jastrzębiem cień po ziemi włóczy,
Tak za tobą wszędy12 lecą moje oczy.