nad źródłami i lilie śnieżyste,

i to złote słońce, co upadło

w pełne kwiatów szklanych wód zwierciadło...

Ach, nie wrócisz ty już, rzeko, rzeko...

Coraz dalej płyniesz, coraz dalej...

Źródła twoje zostały w oddali,

brzeg twój kwietny pozostał daleko...

Między martwe stepy i pustynie

fala twoja głucho, martwo płynie.

A tam czeka ciebie i pochłonie