czego bym nie chciał, będąc ptakiem;
za wszystkim tęsknię, co w swej sferze
orzeł pod skrzydeł łuki bierze.
Któż tak ukochał słońca wyże,
gdzie wrą atomy światła chyże1,
wre atmosfera i w krysztale
nieba stopione wrą korale?...
Tam Bóg mój mieszka uśmiechniony2,
na niebios oparł się opony3,
w nieskończoności, precz, w bezbyciu,