Na jasnych, bujnych traw pościeli,
Pod słońce się gdzieniegdzie bieli
W zieleni martwy głaz.
O ścianie nagiej, szarej, stromej,
Spiętrzone wkoło skał rozłomy3
W świetlnych zasnęły mgłach.
Ponad doliną się rozwiesza4
Srebrzystoturkusowa cisza
Nieba w słonecznych skrach.
Patrzę ze szczytu w dół: pode mną