Tam! na krawędzi tej pustki,

na sinym nieboskłonie,

wznoszą się kurzu tumany —

Byt w tej kurzawie tonie559.

U kresu podobnego obrazowania w ogóle się zaciera konkretny punkt wyjścia, pozostają same marzenia o nieskończoności, roztapiającej się w wzruszeniach, umyślnie podkreślających ciche i łagodne przenikanie wzajemne zjawisk i cech:

Potem jest jasność niezmierna, zamyśleń

i ciszy pełna, nie wiem, skąd idąca,

bo nigdzie światła nie widać krynicy;

przestrzeń bez żadnych dla oczu zakreśleń,

blask większy, niźli promienienie słońca,