Wtłacza stóp swoich brudne ślady.

I zda mi się, że widmo bolu,

Idąc, zostawia ślad bolesny

Na mojej duszy śnieżnym polu...

I trwożnie patrzę w step bezkresny567.

Wyższy ładunek artyzmu udało się modernistom przekazać w innym postępowaniu. Oto określona, zdawałoby się, sytuacja liryczna zostaje rozproszona i poszerzona, tak że zaciera się punkt wyjścia i jedność uczucia, pozostaje wyłącznie nastrój. W poniższym wierszu Perzyńskiego pierwsza strofa zdaje się zapowiadać wyraźną, o charakterze spowiedzi, sytuację liryczną (opuszczona matka, syn wyjeżdżający), strofa druga od razu zaciera tę wyraźność, przez typowe modernistyczne bezdroża i oddale przeprowadza uczucie, które jeszcze nie zdołało się rozwinąć:

Mojej Matki zapłakane oczy

Patrzą na mnie z beznadziejną trwogą.

Słyszę głos jej — głos, co we krwi broczy,

„Ja już nie mam na świecie nikogo...”