A gdy przeszedł kontrapunkt szału zmysłów, zgrzytu,

Ma dziś tylko wspomnienie — wspomnienie przesytu.

A ten drugi, wyniosły, z twarzą Merodaka...

Niegdyś jemu nad głową geniusz jakiś wionął

I szła z mózgu młodego myśli furia taka,

Aż nareszcie w tej myśli nadużyciu spłonął,

A w tym wrzeniu i mdleniu ducha, z burz poczętem,

Indianinem był wczoraj, dziś jest dekadentem.

————————-

W Interlaken w hotelu i w słonecznym brzasku,