Pośród tego mrowiska ludzi jak na scenie,

Wśród Nababów, co Nanę czczą w Bulońskim Lasku,

Wśród upiorów, co giną z braku sił w Ibsenie,

Stałem, okiem pytając: „Czy tu wszystko zero?

Czylim także dekadent? Powiedz mi, pantero!”

„Tak jest! — rzekł mi Merodak — wszystko tu jest marne,

Ty blaskami się nie łudź, w głębi drzemią cienie;

Te posągi są karle, a te kwiaty czarne;

Twoim losem jest chore nerwów wypaczenie —

Potępiona jest ludów przyszłość po wsze czasy;