O swe odbicie zsiniałą kończyną,

Do której ślimak, pęczniejąc z gorąca,

Przysklepił muszlę swym ciałem i śliną.

W przerzutnym pląsie znikliwsza od strzały

Płotka się czasem zasrebrzy na mgnienie

Pod wodą — spojrzyj! — prześwieca piach biały

I mchem ruchliwym brodate kamienie.

(...) Tych kilku dębów ponad brzegiem liście,

Podziurawione i przeżarte chciwie

Przez gąsienice, trwają tak przejrzyście