po trawie

jak olbrzymie rozwiązłe barany.

— Otuliła się w kocie swe futro

i nie wiedziała, czy dziś jest dziś, czy wczoraj czy jutro

Deszcz zalał żółte jej oko,

patrzące nieciekawie,

i nie wiedziała, czy jest nisko w dole, czy wysoko.

Bóg przechodząc spojrzał na nią i smutnie i słodko,

gdyż nie wiedział na pewno, na co się jest szarotką.

(M. Pawlikowska-Jasnorzewska Poezje, Warszawa 1958, I, s. 3. Szarotka, z tomu Niebieskie migdały).