Metronomicznie odmierzany,

I, w senną sieć zasznurowany,

Wzdłuż ciała czuję złoty tangens

I wraz z Pilicą wpływam w Ganges,

Który, indyjskim będąc wężem,

Kukaniem nakrapianym lśniąco,

Ruchami sprężeń i rozprężeń

Pełznie przez trawę, sen, gorąco

I, jak kipiącym śniegiem, błyska

Upajającą pianą z pyska.