i czuję w głębi siebie

mosiężny chłód.

Kołysze się moja skała

podziurawiona od pięter.

Kołysze się mój dom

z tym całym atlasem secesji

czy wieków...

i ten...

i tamten brzeg...

Znający tylko ze słyszenia prądy poetyckie w latach międzywojennych powiadają w tym miejscu: nadrealizm. Nic podobnego! Tą poezją nie rządzi właściwy nadrealistom mechanizm skojarzeń ciekących płynnie i bez kontroli. Jest ona konstruktywna, rygorystyczna i widzialna. W tej sprawie przyłączam się całkowicie do protestu J. J. Lipskiego212 (Słowa dodawane do rzeczy, „Życie Literackie” 1956, nr 27).