Czerwonoskórzy idą gęsiego, na sztandarach wymalowane czarne kruki.

A oto jeden zajączek tak z łuku wystrzelił w górę,

że oko wybił sowie, co różaniec mówiła pod parasolem —

więc dewotka się wściekła i przez zemstę

puściła parasol, i ten uniósł się, i urósł w ogromną chmurę nad polem.

(Jesienne zające)

Pod tym kątem proszę odczytać najbardziej własne liryki Harasymowicza. Takie jak Wiek niewinności, Sad, styczeń, Gile, Szachy. Wszędzie jak w filmowym rysunku fantastycznym kształt przepływa w kształt. Kształty te bywają dokładne i płynne zarazem i mieszczą ponadto niedopowiedziane aluzje baśniowe:

Polem

wśród rot słonecznikowych złocistych

despotyczna jak pani Pompadour 262