VIII

Uliczki kot przeskakuje z jednej rynny na drugą,

maleńkiemu świątkowi ciernie ptaki wyciągają z pięty

i fura ze zbożem, bez koni, z dyszlem jak z laską na ramieniu,

jak dziad wygląda kudłaty, a obok pies leży, w kurzu wyciągnięty.

Na szubienicy daszku piekarniczego wozu, co jedzie aby-aby,

woźnica schylił głowę, powieszony na drzemce,

i ku brązowej kopułce cerkiewki, myśląc że to orzech,

chmury zachodu, rude wiewiórzyce, zza jodeł się wychylają poruszone wielce.

(Miasteczko w Karpatach)