Propozycję uznania tych właśnie utworów jako najcenniejszych dla Herberta chciałbym krótko przeanalizować na przykładzie, który dla krakowianina, o Wyspiańskim pisującego, bardzo sobie ceniącego widok Wawelu — bardzo przepraszam, ale naprawdę! — z trybun boiska „Garbarni”, na Ludwinowie, sam się narzuca jako próbka. Tytuł Wawel. Dedykacja krakowianinowi bardzo autentycznemu, Jerzemu Turowiczowi324.

Patriotyczną kataraktę na oczach miał ten

co cię zrównał z gmachem marmurów

Peryklesie325

smucić się musi twa kolumna

i prosty cień dostojność głowic

harmonia ramion uniesionych

A tu ceglany śmieszny zgiełk

królewskie jabłko renesansu

na austriackich koszar tle