za jabłonkowym wieńcem

kościół podnosi wieżyce

wspina się białym źrebięciem

w niepokoju

że nie może się srebrem nasycić

księżycowego wodopoju

(Krasnystaw)

Znajdujemy u Czechowicza również wiersze, gdzie usiłuje on patrzeć nie jak poeta ziemi:

Przez pince-nez71 widać w błękicie żonglowanie

z rzadka piłka upada na tenisowy kort