schodzą się czarni jak wrony

czternastoletni mordercy

(Zarośla)

To prosty i dobry wiersz! Lecz o ankiecie personalnej miała być mowa. Im więcej pośród roczników Elektorowicza i Czycza pojawia się debiutów poetyckich i prozaicznych, tym bardziej oblicze tej generacji układa się w rysach powtarzających się u różnych autorów, odmiennych wobec oblicza generacji Borowskiego397, Żukrowskiego398, Różewicza399, Czeszki400, Konwickiego401. Jak mianowicie?

Na początku przerażenie wojną, rok 1939 na wstępie ankiety. Lecz u tych młodszych przerażenie spadające na tak wczesne lata, na tak młodą i chłonną pamięć, że niczym u dzieci nieświadomych jeszcze faktu śmierci, a zaznających jej pierwszego odkrycia wśród najbliższych — staje się czymś, co jako kompleks zapada we wrażliwość moralną i pierwsze pytania filozoficzne.

Zbliża się lub oddala

z czaszką jak muchomor

z oczami ciekliwymi kulkami winogron

ten łysy rozstrzelany

znachor