jedno pole, drugie pole, trzeci zalas,

i pustkowie potrąciło o pnie.

... I wyrzucił mnie ze stacji, jak ze skoczni,

w pola,

w zmykające pochylenie śniegów!

Tam — mur. Wiatr.

Wiatr łachmaniarzem chorążył

żałobnie.

(Ballada zimowa)

Ten wiersz można by napisać: „Tu sztywny kraj podnosił się z ramp widocznie, jedno pole, drugie pole, trzeci zalas, i pustkowie potrąciło o pnie”. I tak dalej. Tymczasem właśnie że nie można go napisać na sposób prozaiczny, chociaż całość zdaje się spoczywać tak blisko prozy. I dwa pytania przeto powstają domagając się odpowiedzi. Po pierwsze: co to znaczy, że tak blisko prozy? Po drugie: dlaczego nie można zburzyć układu graficznego i przepisać prozą?