pułap — jak zamilkła kukułka.

Jest to początek wiersza Z podróży. Dzięki specjalnej konstrukcji gramatycznej stajemy się świadkami przemilczenia, położonego u wstępu utworu. Ta podróż przecież trwa długo, nim nareszcie objawi się momentem lirycznym, który poeta utrwala: sianokosy francuskie pachną jak w Polsce. I gdziekolwiek, na przejściu wzajemnym którejkolwiek ze strof się zatrzymamy, zawsze zalega pomiędzy nimi przemilczenie ogniw pośrednich:

Mój zagon po zbóż fali żegluje,

oto chwyta wiatr w obłok,

żagiel żytem posrebrniał.

Ofiaruję ci, ojcze, ojcowiznę wyżętą:

snopek życia i ostu.

Matko, kłoniąc się pytam:

— Zdrowaś?

— Łąkiś pełna?