Stąpają w cień kolein. Śpiew nad nimi tętni,

Rozkazem z ust wydarty twarzy ich nie zmienia.

Śpiewają, a oczami patrzą w głąb milczenia.

(Rzeka)

Bardziej istotne przemiany dokonują się w stylu wymowno-wizyjnym, który do niedawna służył treściom katastroficznym. Należy tu przede wszystkim cykl W malignie 1939, z utworów bliskich mu chronologicznie Równina i Błądząc. Dawniejsze o całe cztery lata od ironicznej Piosenki o końcu świata, utwory te dowodzą, że treści katastroficzne zniknęły z poezji Miłosza z chwilą katastrofy rzeczywistej. Przycichnęły zaś jeszcze wcześniej. Pozostała z nich tylko plazma wizyjna, szukająca dla siebie kształtów i zastosowań. Najpierw służy ona rozrachunkowi moralnemu z niedawną przeszłością:

Pisać umiałem może tylko z pychy.

Ale we wszystkim był ten cierń proroczy,

Jak gdyby gniazdo płonące wśród nocy

Toczyły wichry.

(W malignie)