Gdy byłem dzieckiem młodzieńcem,

sny moje były piękne!

Może i śmieszne niekiedy, może i dziwne, może i przerażające,

piękne — zawsze!

Kobra nawet, przed którąm uciekał — daremnie — na szafy wysokie,

blask rozsiewała klejnotów ze skarbca Saby królowej!...

Głowa nawet, głowa Absalona629, wśród lian i gałęzi więziona

— oczy jej szły za mną wszędzie, oczy płomiennookie —

jak piękna była ta głowa w gniewie i srogiej sile!...

Nawet gdy z brzóz syberyjskich sfruwałem, szaman zdziczały —