szczęście tam pływa leniwie noc objąwszy ramieniem.

Te jaszczurki trochę się poecie pomyliły z kotami. To one mruczą w słońcu, nie ten złocistozielonkawy poślad po dino- czy ichtiozaurach. W imię tak pojętej nadziei następuje — odjazd na Sycylię. Sama zaś nadzieja to jedna więcej powtórka mitu o wyspach szczęśliwych. Od identycznego też motywu — jaszczurka w słońcu — rozpoczyna się poemat, który tamten mit rozwieje, a powoła do życia nowy:

Zdejm sandały. Te kamienie

święte są. Martwa jaszczurka

legła jak klejnot z nieba rzucony.

Tymi schodami uciekał Orestes632.

W łodzi z rudymi żaglami

Erynie 633ścigają go.

(Wieczór — Noc — Ranek)

Komentarz poety przypomina, że Orestes nigdy (Wieczór — Noc — Ranek) nie był na Sycylii. Przypomina zatem, że mit bohatera ściganego przez boginie zemsty z innych powodów pojawia się jako przeciwstawny temat kompozycji aniżeli wierność artystyczna wobec owej wyspy, wierność nawet w legendzie.