Jest tam berło i kula,

jest tam złota koszula

i zapinki, i złote zadziory;

perłą szyte sandały,

perłą suty płaszcz biały

tam zamknione na cztery zawory.

(Akt II, sc. 1)

Nie dziwi przeto, że w scenach dramatycznych Zygmunt August podczas królewskiej uroczystości weselnej w podkrakowskim Wiśniczu, pragnąc tę uroczystość zapełnić odpowiednim obyczajem, zapełnił ją poeta obyczajem ludowym. Królewscy drużbowie, Filon Kmita913 i Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, przy huku muszkietów zajeżdżają w bramę zamku „w stroju krakowskim, z chustą i wstęgami”. Chorus taneczny pod wodzą pana Mikołaja Reja914 śpiewa w kolejnych dystychach piosenkę ludową rozpoczętą przez jakąś wiejską Kachnę.

Oto co śpiewa sama Kachna na przemian z chórem, zanim Rej — widocznie tę melodię znający — odbierze jej głos i również z chórem śpiewać będzie. Pomijam czysto replikową partię chóru:

1. Z wieczoram se jabłoneczkę wsadziła,