— Nie mogę.

— Naturalnie. Pomyliłem się. Tu mam oto niepotrzebną kołdrę. Może zechce pan ją kupić.

— Posiadamy właśnie mnóstwo pościeli... — rzekł, gdym rozwijał kołdrę, potem zaś, spojrzawszy, dodał: — Nie, daruje pan. Ta kołdra na nic mi się nie przyda.

— Pokazałem panu gorszą stronę. Na drugiej jest o wiele lepsza.

— Tak... tak... ale nie kupię. Nikt panu za to nie da nawet dziesięciu öre.

— Oczywiście, zniszczona... ale sądzę, że poszłaby wraz z innymi starymi kołdrami na aukcji.

— Nie... nie...

— Dwadzieścia pięć öre! — powiedziałem.

— Nie chcę tego widzieć na oczy... proszę zabrać...

Zwinąłem kołdrę i wróciłem do domu.