Odległe progenitury literackich znakomitości
Podstawową kwestią sporną pozostawało to, czy prawa autorskie, podobnie jak prawa własności, powinny trwać wiecznie, czy jedynie przez ściśle określony czas. Prawo własności — prawo podlegające dziedziczeniu nieograniczonemu w czasie — zostało ukształtowane w Europie kontynentalnej jako prawo bezterminowe1645. Od dawna nie uznaje się wieczystości prawa własności jako jego cechy charakterystycznej1646. Niezależnie od tego, to właśnie ograniczenia czasowe, nakładane na prawo autorskie, stanowiły istotny element historycznie odróżniający je od prawa własności. Co do zasady, „ze swej natury, własność trwa tak długo, jak długo istnieje rzecz będąca przedmiotem własności”1647. Jak długo więc istnieje rzecz ruchoma lub nieruchomość, tak długo trwa prawo własności do niej. Prawo własności wzmocnione jest zatem nieograniczonym w czasie mechanizmem dziedziczenia, który pozwala zachowywać przedmioty tego prawa w rękach prywatnych. „Prawo dziedziczenia czyni własność prywatną instytucją trwałą, nieograniczoną czasowo, niezależną od okresu życia osoby, której w danej chwili uprawnienia właścicielskie przysługują”1648. Dopiero zużycie lub zniszczenie przedmiotu prawa powoduje wygaśnięcie prawa własności.
O ile więc własność traktowana była jako prawo wieczyste, podlegające nieograniczonemu w czasie dziedziczeniu, o tyle z prawem autorskim było (i jest) inaczej. Prawo to, wywodzące się z przywilejów drukarskich, najczęściej było ograniczone w czasie1649. W przeciwieństwie do prawa własności, prawa autorskie majątkowe po upływie określonego czasu miały wygasać, a utwory nimi objęte przechodzić do domeny publicznej. Sporne były zarówno same zasady, na jakich miała wygasać ochrona, jak i długość jej trwania czy moment, od którego należy liczyć jej upływ. Zwolennicy wieczystego prawa autorskiego twierdzili, że prawa autorskie, podobnie jak prawa własności, powinny podlegać dziedziczeniu. Wejście tych praw do majątku spadkobierców miało bowiem pełnić funkcję podobną do tej, jaką pełniły prawa własności — zabezpieczać sytuację majątkową potomków. „Obraz wnuczek Miltona, wyciągających u drzwi teatru ręce po jałmużnę, krytyczne położenie majątkowe wnuczki La Fontaine’a, siostrzenicy Corneille’a, wnuczki stryjecznej Fénelona, prawnuczki Racine’a, wzbudza w nas równie głębokie spółczucie, jaki w owych szlachetnych obrońcach zasady nieograniczonego trwania praw autorskich, — jakkolwiek zdaniem naszem narody mogłyby sobie oszczędzić wyrzutów sumienia, jakie w nich usiłują wywołać niektórzy zwolennicy powyższej zasady, przez jaskrawe przedstawienie nędzy tak odległej progenitury literackich znakomitości, bo społeczeństwo nie może być odpowiedzialne za to, czemu zapobiedz nie jest w możności”1650. Co więcej, podnosząc takie argumenty, bardzo często jednak zapominano, że już za życia twórcy część należących do niego praw autorskich zdążyła przejść na nabywców — wydawców, producentów etc. Zatem w praktyce to im, a nie rodzinie autora, służyłyby prawa wyłączne.
[...] największy talent, na równi z prostą miernotą, jest w możności i w prawie wyzuć się od razu bez jakichkolwie zastrzeżeń z całości swoich wieczystych praw autorskich, i że tak powiem, od jednego zamachu przenieść na głowę spekulanta i jego następców ową własność wieczystą, która miała żywić pokolenie po pokoleniu 1 przetrwać w familji autora do nieskończoności. Wrodzona skromność albo nieświadomość własnego talentu, gwałtowna potrzeba albo lekkomyślność wyzuły nieraz najznakomitszych pisarzy i artystów z owoców ich genjuszu i pracy i za liche honorarjum uczyniły prostych spekulantów nieograniczonymi właścicielami utworów, które okazały się w przyszłości prawdziwemi złotodajnemi jabłoniami, a których wartości nieraz ani ich twórca, ani późniejszy ich nabywca nie znali w chwili kupna. Wiecznotrwałość tedy własności literackiej będzie miała w tym wypadku za jedyny cel i skutek gwarancję praw wydawcy albo jego prawonabywców, ale nie zabespieczenie losu autora lub jego potomstwa1651.
Ostatecznie zwyciężyło więc przekonanie, że prawa autorskie nie powinny trwać wiecznie. Zdarzały się wyjątki. Wieczystość praw autorskich przewidywały m.in. ustawy obowiązujące w Meksyku i Wenezueli. Jednak nawet tam ostatecznie przyjęto trzydziestoletnie okresy ochronne1652. Czasowy charakter trwania praw autorskich niekiedy uznawany był za wyraz kompromisu pomiędzy prywatnymi roszczeniami autorów i nabywców praw autorskich a interesem publicznym. Jak pisał Stanisław Pyrowicz, prawo autorskie opiera się bowiem na założeniu, że:
ludzie talentu obowiązani są po upływie pewnego czasu odstąpić wyłączne prawo własności swoich utworów na korzyść ludzkości, ponieważ tu idzie o zachowanie czynników powszechnej cywilizacji. Dobra niematerjalne, z których się składa kultura ogólna społeczeństwa, muszą jak rzeki w oceanie spłynąć się razem i połączyć w jedną całość intelektualnego życia. Takie bowiem jest ich przeznaczenie, więc do niego winna też być przystosowana odpowiednio i celowość norm prawnych. Własność indywidualna znajduje usprawiedliwienie tylko, o ile służyć może celom indywidualnym. Dzieła klasycznych pisarzy narodowych stały się żywym czynnikiem naszego świata duchowego, czynnikiem należącym po trosze do każdego, a więc takim, którym prawo prywatne bezwzględnie rozporządzać nie powinno. Utwory naukowe, literackie i artystyczne, oraz wynalazki po pewnym przeciągu czasu swego istnienia stawać się muszą res communes omnium i powiększając dorobek cywilizacyjny, służyć na przyszłość jako podnieta i wskazówka dla dalszych prac. Takim sposobem dobra niematerjalne wysuwają się stanowczo poza obręb prawa prywatnego. Gdybyśmy chcieli utrzymać ich wyłączną własność dla twórcy, podczas gdy idee zawarte w jego dziele stały się już pospolitemi, a wynalazki znalazły już powszechne zastosowanie w technice, postępowalibyśmy wbrew niewątpliwemu celowi, do którego skierowane są utwory ducha ludzkiego. Prawo pozytywne ma za zadanie zapewnić im krótszą lub dłuższą opiekę, której czas trwania zależeć powinien od mniejszej lub większej szybkości, z jaką dana kategorja dóbr niematerjalnych przenika prądy wspólnego życia kulturalnego. Słowem, przy rozstrzyganiu wynikających tu kwestji należy mieć jednocześnie na uwadze naturę prawną tego niematerjalnego dobra, o które chodzi, jako też i interes publiczny”1653
Taką argumentację wzmacniał Stefan M. Grzybowski. Jego zdaniem za czasowym ograniczeniem trwania monopolu autorskiego, obok zapewnienia większej dostępności dzieł dla publiczności, przemawia to, że „podstawa filozoficzna i moralna przyznawania autorowi korzyści majątkowych, odpada w stosunku do dalszych dziedziców i w miarę upływu czasu”1654. Istnienie monopolu praw autorskich wpływa przede wszystkim na cenę sprzedawanych książek. „«Cena sprzedaży dzieł przeszłych na własność publiczną [...] składa się z dwóch elementów: z wydatków fabrykacyi, z zysków i ryzyka przedsiębiercy. W cenie dzieł będących własnością prywatną mieści się i trzeci element: korzyść właściciela uprzywilejowanego, autora, wydawcy itd. Sądzić, że wydawca zadowoli się mniejszym zyskiem na książce z zakresu prywatnego, już obciążonej wyłącznym prawem i osłonionej przywilejem, jest to łudzić się co do faktu, któremu rzeczywistość stanowczo przeczy». Niepodobna twierdzić na seryo, że współzawodnictwo zwiększa cenę książek, dla tego jedynie, że nie dozwala wydawcy drukować większej ilości egzemplarzy i rachować na prędkie wyczerpanie się edycyi. Prawda, że ilość wydania ma wielki wpływ na cenę książek, lecz nic tak bardzo nie wpływa na podrożenie, jak zapewniony publikacyi debit i brak konkurencyi”1655.
Ponadto zwracano uwagę na trudności praktyczne, jakie powstałyby w wyniku przyznawania autorom i nabywcom monopolu autorskiego bezterminowo. Nieograniczone w czasie prawo wyłączne mogłoby oznaczać techniczne problemy związane z potrzebą ustalenia, kto jest uprawniony do korzystania z danego utworu i w jakim zakresie1656. „W sto, dwieście, trzysta lat po śmierci autora, spadkodawcy jego są rozproszeni. Jedni prawem spadku objęli dziedzictwo, inni przekazali prawa swoje obcym, inni znowu za życia wyzuli się pod tytułem obciążeniowym lub danym swojego dziedzictwa [...]. Któryż to z wydawców chciałby się podjąć wyszukania spadkobierców tych autorów”1657.
Ograniczenie czasowe trwania praw autorskich uzasadniano również, powołując się na interesy innych twórców i rozwoju samej twórczości. „Arcydzieła, stają się z czasem przedmiotem studyów. Po upływie stulecia, stanowią one pomniki historyczne; nie tylko że się je odczytuje, ale się je opatruje notatkami, komentuje się je i studyuje. Czyżby było słusznem oddać na łaskę księgarza ową tak ważną dziedzinę literatury narodu?”1658. Innymi słowy, zasady wolności twórczości artystycznej, badań naukowych, nauczania oraz korzystania z dóbr kultury są wpisane w mechanizm wygasania praw autorskich. Z założenia prawa te „nie mają służyć jedynie twórcy, bowiem ich funkcja zakłada «włączanie» do ich eksploatacji innych podmiotów”1659. Co również istotne, należy pamiętać, że dobra niematerialne w przeciwieństwie do rzeczy nie potrzebują właściciela, rozumianego jako osoba sprawująca nad nimi opiekę, dbająca o nie i ponosząca za nie odpowiedzialność. Pozostawione samym sobie, dobra niematerialne nie ulegną fizycznemu zniszczeniu ani nie wyrządzą szkody osobom trzecim1660.
Jednak ograniczenia czasowe trwania praw autorskich nie są ustanawiane tylko i wyłącznie w interesie społecznym. Jak podkreślał Aleksander Kraushar, prawnik i poeta, wieczystość tych praw „przynosiłaby korzyść księgarzom, a nie autorom”. Nieograniczony w czasie monopol eksploatacyjny szkodziłby „zaprawdę interesom moralnym autora, tj. jego sławie literackiej. Poeta, filozof, historyk nie przeżywają samych siebie. Sława ich domaga się, aby dzieło, jakie utworzyli, mogło się cieszyć najszerszem rozpowszechnieniem; wymaga ona przytłumienia każdej przeszkody, szkodzącej propagowaniu ich idei, bez możności usprawiedliwienia tego świętym interesem rodzinnym”1661.