Nasz język nowoczesny lubi słowa wyniosłe i abstrakcyjne, a ta sympatya, trochę niebezpieczna, była przyczyną przyjęcia i zastosowania nazwy: własność tam, gdzie nie ma nic z własności. Kilku autorów było chętnie zwiedzionych tym hołdem, który, głosząc charakter absolutny i wieczny ich własności, przypuszcza jednocześnie, że dzieło ich jest wyłącznie osobistem, że nic nie są winni swym poprzednikom, i że to dzieło dosięgnie przyszłości nie określonej1633.

Ostatecznie wniosek zmierzający do zmiany nazwy został przyjęty. Od tego momentu w prawie francuskim na dobre zagościło określenie droit des auteurs — „prawa autorów”1634. Nowa nazwa została również zaakceptowana w orzecznictwie sądowym. W roku 1887 Sąd Kasacyjny stwierdził:

Prawa autorskie i monopol, który zapewniają, bywają fałszywie określane jako czy to w języku potocznym, czy też w terminologii prawniczej mianem własności; nie stanowiąc bynajmniej własności, podobne do tych, które kodeks cywilny określił i uregulował dla dóbr ruchomych i nieruchomych, dają one jedynie tym, którzy je posiadają, wyłączny przywilej, ograniczonej czasowo eksploatacji; ten to właśnie monopol eksploatacji, obejmujący reprodukcję i sprzedaż dzieła uregulowany jest przez ustawę i stanowi przedmiot konwencji międzynarodowych podobnie jak monopol, wynikający z patentów, rysunków, modeli i znaków handlowych i fabrycznych i określany mianem własności przemysłowej1635.

Niezależnie od tego wciąż powracał pomysł określania praw przysługujących twórcom — i ich następcom prawnym — własnością. Z tego powodu Seweryn Markiewicz wskazywał: „Nazwijmy je jak chcemy — prawem autorskiem, prawem wydawnictw (Verlagsrecht) na wzór Niemców, albo prawem kopjowania (copyright) na podobieństwo Anglików, — nazwijmy je nawet prawem własności intelektualnej, albo własności literackiej […] ale nie wykrzywiajmy zasadniczych pojęć prawnych, dla przypadkowego i naturze rzeczy nieodpowiadającego nazwiska, nie przeistaczajmy samej istoty prawa, nie zapominajmy, że prawo to nie jest prawem powszechnej własności, — że nie daje się zaliczyć do rzędu praw rzeczowych w ogóle, a tem samem nierównajmy go w skutkach z tęmi ostatniemi”1636. Zwolennicy posługiwania się pojęciem własności zauważali niekiedy, że nazwa „prawa autorskie” upośledza prawa przysługujące twórcom — „wielu pisarzy z oburzeniem wyraża się o takiem ich uznaniu, nazywając je jałmużną, łaską, przywilejem, jakich autorowie nie mogą i nie powinni przyjąć od społeczeństwa, wbrew wygłaszanym zasadom równości”1637. Seweryn Markiewicz wskazywał jednak na inne — bardziej realne niż kwestie honorowe — przyczyny sięgania do nazwy „własność”. Połączenie w świadomości społecznej praw twórców z prawami własności otwierało drogę do całkowicie odmiennego ich kształtowania.

Raz już zdobywszy tę nazwę dla praw przez siebie protegowanych, dalsza droga wydaje im się być łatwą; wtedy z tryumfem wołają: precz z ograniczeniami, przywilejami! oto własność, tak dobra jak każda inna, dopomina się o przynależne jej prawa, wiecznotrwałość, powszechną sukcesję, zabespieczenie i karę za pogwałcenia, tak jak za prostą kradzież! Jest to zaiste przywiązywać do wyrazów zbyt wiele znaczenia, a za razem jest to dowód, jak oględnym być należy w dobieraniu odpowiednich nazw na scharakteryzowanie pojęć prawnych w poważnej prawodawczej mowie1638.

Świeżej daty dorobkiewicz

Dlaczego jednak posługiwanie się pojęciem własności literackiej na określenie praw przyznanych twórcom budziło takie kontrowersje? Przede wszystkim, choć stwierdzenie to zdaje się trywialne, prawo własności w tradycji prawa europejskiego ma nieporównanie dłuższą historię niż prawo autorskie. Prawdopodobnie najstarsza wypowiedź na temat istoty prawa własności zawarta jest w staroegipskim papirusie z Turynu, zapisanym między 1200 a 1090 rokiem p.n.e.: „Jego majątek jest jego własnością i może on dać go komu chce”1639. Prawo własności, prawo, dzięki któremu przyporządkowywano poszczególne dobra materialne konkretnym osobom, pojawiło się na bardzo wczesnym etapie organizacji społeczeństw. Było ono dobrze znane wszystkim prawnikom, którzy potrafili sobie wyobrazić prawo przyznające wyłączność korzystania z danej rzeczy jednej osobie.

Z prawem autorskim dotyczącym przedmiotów abstrakcyjnych o nieokreślonych jasno granicach było zupełnie inaczej. Jak pisał w XIX wieku Seweryn Markiewicz, prawa autorskie są „prawami nowej daty: powstały i rozwinęły się niemal na naszych oczach”1640. W swoim aspekcie majątkowym prawa autorskie zaczęły kształtować się dopiero wraz z wynalezieniem sposobu masowej, komercyjnej eksploatacji utworów, jakim był druk. Prawo autorskie, w przeciwieństwie do prawa własności, nie rozwijało się w wyniku ewolucyjnej zmiany instytucji prawnej skierowanej do znacznej części społeczeństwa. Monopol autorski wywodzi się bowiem z przywilejów wyłączności przyznawanych drukarzom i wydawcom w konkretnych celach. „[S]woje historyczne korzenie ma w zamierzonych interwencjach władz politycznych, a nie w spontanicznej ewolucji kontynentalnej tradycji prawa”1641. Z jednej strony takie regulacje miały chronić interesy majątkowe przedsiębiorców inwestujących w proces wytwarzania, promocji i dystrybucji materialnych nośników cudzych utworów. Z drugiej zaś zabezpieczały państwowe mechanizmy cenzury. „Przywileje, jak i rodzący się dopiero system norm ogólnych, miały na celu jedynie ochronę interesów przedsiębiorców, a zyski wydawców były źródłem realizacji wpływów fiskalnych z tytułu opłat za udzielenie przywileju”1642. Następnie, za sprawą Statutu Anny oraz ustaw rewolucyjnej Francji, zaczęto dostrzegać interesy majątkowe samych autorów. Od tego momentu mieli oni — przynajmniej teoretycznie — stać w centrum systemu ochrony utworów. W wieku XIX za sprawą orzecznictwa francuskiego i doktryny niemieckiej ochrona interesów majątkowych została uzupełniona o prawa osobiste twórców1643. Powoli następowało przejście od przywilejów królewskich do praw podmiotowych przyznawanych twórcom.

Zmiany te były zgodne z duchem ówczesnego prawodawstwa. Rodzący się kapitalizm zastępował dotychczasowe feudalne stosunki społeczno-gospodarcze. Jednak prawa autorskie nadal odbiegały od tego, co zwykło się nazywać rzymskim prawem własności. Podkreślano przede wszystkim czasowy charakter praw autorskich, coraz silniej akcentowano element praw osobistych, różnice treściowe pomiędzy tymi prawami oraz ich odmienny przedmiot. Ogólnie rzecz ujmując, określanie praw autorskich prawami własności wydawało się niewłaściwe. Istota praw autorskich na tyle różniła się (i różni) od prawa własności, że niemożliwe było jednoczesne nazywanie dwóch różnych zjawisk tym samym terminem. Któreś musiało ustąpić. Pytanie — które:

[...] czy od przedhistorycznych czasów w sferze swojej rozsiadłe prawo własności, poważane i uznawane przez wszystkie prawodawstwa i wszystkie narody, — czy też świeżej daty dorobkowicz, pragnący przemocą wcisnąć się do tej sfery, i podszyć się pod jej powagę?1644