Dziadziowi fajkę nabić, łeb — babusi,

majstrową połaskotać w szyję, majstra w pięty,

kiedy go męczy kacenjamer wstrętny.

IV

(O, jakże ciężkie są początki sztuki

i w poetyckiej, i w krawieckiej sztuce!

Niejedną łzę przeleje człowiek, póki

nie zarży rżeniem własnym jak Fałbuce11,

i nieraz rzuci obelżywe słowa

na ołtarz, że tak powiem, rozczarowań!)