czy ma lat pięćdziesiąt, czy dziewięć,

patrzy w las jak w śmieszny rysunek;

i przeciera oślepłe oczy,

dzwonek leśny poznaje, ćmę płoszy

i na serce kładzie mech jak opatrunek.

XIV

Kiedy słońce przechodzi

przez swe zachodnie wrota,

widzę twe ciało w wodzie

jak posążek ze złota.