albowiem życie wiekuiste, a śmierć płonna3.
Wszystko jak sen wariata śniony nieprzytomnie4 —
serwus, madonna.
To ty jesteś, przybrana w złociste kaczeńce,
kwiaty mego dzieciństwa, ty cicha i wonna —
że rosa brud obmyje z rąk, splatam ci wieńce —
serwus, madonna.
Nie gardź wiankiem poety, łotra i łobuza;
znają mnie redaktorzy, zna policja konna,
a tyś jest matka moja, kochanka i muza —