— Zygmunt omal się nie przewrócił...
— Julek jest blady jak śmierć...
Zielonooka Wanda uśmiechała się z politowaniem i wzruszała ramionami.
Czwartego dnia wpadła do szkoły Ewcia Szczepańska z przerażającą wieścią:
— Wiecie? Zygmunt jest umierający!
— O Boże! — krzyknęła Basia. — Co robić, radźcie, co robić?
— A cóż ty możesz zrobić? To jest honorowa sprawa! Nie mieszaj się do tego...
Basia pobiegła do pani Tańskiej i zrozpaczonym głosem opowiedziała jej o wszystkim.
Pani Tańska pomyślała głęboko i rzekła:
— Najlepiej by było, aby obaj skapieli284, bo o dwóch idiotów byłoby mniej na świecie!