Ale to nie było poddanie się, tylko nieczysta sprawa. Leżący na łożu głodnej boleści poeta otrzymał przez posłów tajemniczy list. Przeczytał go mętnym wzrokiem, potem ryknął: „Jeść? Jeść!”. Ani nie stanął przed trybunałem, ani nie poddał się uroczystemu ceremoniałowi. Rzucił się na jedzenie łapczywie jak tygrys.
— Niesmaczne! — stwierdziła klasa Basi.
— On mówi zapewne, że jedzenie jest smaczniejsze — rzekła piękna Zielonooka.
— Wanda coś wie... — poszedł szept po szkole.
Zielonooka wydobyła z torebki papier i powiedziała niedbale:
— Napisał dla mnie wiersz...
Jedna z koleżanek chwyciła gwałtownie poemat i odczytała go zdumionemu społeczeństwu. Basia słuchała ze ściśniętym sercem. Ona zna ten wiersz... Napisany był dla niej. Podły poeta wydarł — jak serce — jej imię z utworu i na tym miejscu zasadził Zielonooką. Ach, to tak? Przez jedną chwilę Basia chciała się rozpłakać, ale czy warto? Dlaczego jednak tak postąpił?
„Chyba głód pomieszał mu zmysły” — pomyślała gorzko.
Całą klasę zastanowił triumfalny uśmiech Zielonookiej; namiętny szept oznajmił, że dziewczyna musiała maczać palce w tej „intrydze i miłości”. Wreszcie się wydało, wszystko się wydało! Od zarania285 dziejów nie zdarzyło się, aby cokolwiek mogło się ukryć w żeńskiej szkole. Wierne koleżanki Basi przeprowadziły dochodzenie — długie i cierpliwe. Siostra Zygmunta, wyłupiastooki pędrak z czwartej klasy, sprzedała zbrodniczą tajemnicę za dwanaście czekoladek. Dreszcz przebiegł przez wiele oburzonych serc, gdy stało się wiadome, że Zielonooka napisała list do marnego poety i przesłała go przez jego wyłupiastooką siostrę. W liście tym wyśmiała krwawo jego opętaną miłość do Basi i wśród zatrutych kwiatków słów posłała mu własne — zapewne zielone — serce. Nie dbała o niego, lecz dopuściła się potwornej zdrady, byle dokuczyć Basi. Ach! Niektóre dziewczęta miały łzy w oczach. Święta kobieca solidarność została znieważona. Przyjaźń sponiewierana. Serce podeptane. Zielonooka nie zważała jednak na nic. Ośmieliła się oświadczyć głośno wobec trzech koleżanek, przejętych zgrozą:
— Jeżeli mi się będzie podobało, to i Juliusz będzie leżał u moich stóp!