Bo czytelniczek tak woła gromada:
„Niech pan wierszami głowy nie zawraca
I co się stało, prędko opowiada!”.
Dobrze już, dobrze! Lecz niech spokój będzie,
Bo, jak rzekł mędrzec rozgadanej pannie:
„Biedny jest autor, gdy pod drzewem siędzie,
Na którym wróble krzyczą nieustannie!”.
8. Oj, Basiu, Basieńko
Panna Barbara Bzowska została uznana oficjalnie za przybraną córkę państwa Olszowskich, którzy ją kochali tak jak własnego syna. Ten zjawił się na bożym świecie ku niezmiernemu szczęściu babci Tańskiej. Nie zdołała ona do tej chwili przeczytać książek sławnego męża swojej wnuczki, zdrowie bowiem dopisywało jej niezmiennie. Potężnym sercem babci można było wbijać gwoździe w ścianę jak żelaznym młotkiem. Żyła w wielkiej przyjaźni ze starym aktorem Walickim, pilnie jednak strzegąc, aby jej ukochany prawnuczek, Tadzio, nie ujrzał z bliska jego chmurnej twarzy.
— Niech się pan nie zbliża do dziecka — mówiła serdecznie. — Na widok takiej złodziejskiej gęby chłopiec może dostać konwulsji albo straci mowę z przerażenia.