— Odważna to jakaś koza — wykrzyknął Placek. — W tym lesie są wilki, co jej zupełnie nie przeraża. Może dlatego, że taka ogromna...

Koza spojrzała na nich smutno i zaczęła kroczyć przez polanę, przystając czasem i odwracając głowę.

— Takie ta koza robi miny, jakby chciała, żebyśmy szli za nią.

Koza beknęła żałosnym głosem.

— Odważna to może ona jest — rzekł z uśmiechem Jacek — ale dziwnie smutna. Kozy bywają zwykle wesołe, ale ta ma jakieś zmartwienie. Hej, kozo, co cię dręczy?

Koza spojrzała na nich rozumnym wzrokiem, ale nic nie odrzekła.

— Może jest głuchoniema i dlatego jest smutna.

— A może nie zna ludzkiego języka, bo w tym pustkowiu trudno jej się było nauczyć.

— A pelikany skąd go umiały?

— Taki ptak bywa na świecie, więc wiele słyszy, zresztą ptaki mają do gadania zdolność. Kozy jednak rzadko kiedy mówią.