— Ty idź warzyć189 obiad. Co dziś będę jadł?
— Żaby i szarańcze... — zaszumiało.
— Wspaniała uczta! — ryknął czarownik.
— Na wieczerzę będzie szczur w dzikim sosie — szemrał cień.
— Zbyt bogato żyjemy, jak jacy książęta — zarżał potwór. — A teraz do roboty.
— Nie będziemy pracowali! — krzyknął w ostatecznej rozpaczy Jacek.
Potwór pochylił się ku niemu, spojrzał krwawym okiem i rzekł:
— Czy mam ci zaraz ukręcić głowę, czy dopiero jutro?
Objął mu szyję dziesięcioma palcami jednej ręki i lekko ją zacisnął. Jackowi oczy wylazły na wierzch, więc Placek zawołał:
— Nie duś go! Będziemy pracowali!