— Ale gdzie się podział? Kto nas tak prześladuje? Mieliśmy skarb w ręku i sczezł203 nam w oczach. Ale gdzie się podział?
— Boże drogi! — krzyknął nagle Placek
— Co ci się stało?
— Tam! Tam!... Patrz... Ponad wodą...
Jacek spojrzał i najwyższe zdumienie odbiło się na jego twarzy.
— To on! — wrzasnął.
— Tak, to księżyc.
Na liliowym niebie ukazał się cieniutki sierp księżyca. Na jego widok wielka radość zapanowała na ziemi i na niebie: radowały się szemrzące wody, radowały się rozchwianym śpiewaniem drzewa.
Chłopcy podnieśli się ciężko, pełni żałości i wstydu.
— Strasznie byliśmy głupi! — rzekł głucho Jacek.