— Jesteśmy wszyscy, kapitanie! — ryknęli oni tak potężnie, że las drgnął, jakby chciał uciec.

— Policzmy się — wołał herszt207. — Czy widzicie swojego kapitana, Brodacza?

— Widzimy wszyscy!

— Przeto ja jestem, a teraz będę was wywoływać po kolei: Drapichrust!

— Jestem! — wrzasnął zbójca.

— Wystąp!

Podniósł się ciężko dużego wzrostu zbójca, ospowaty na twarzy, z zezowatymi oczyma.

— Możesz usiąść. Łamignat!

— Jestem, kapitanie!

— Wystąp!