Irenka, mając jeszcze wiele czasu, rozmyślała w ciszy, co powie tej damie, która ma zjechać do Zakopanego, aby ją obejrzeć. Cóż jej powie? Wszystko — śmiało, odważnie i jasno. Myślała o tym spotkaniu spokojnie, kiedy jednak usłyszała zgiełk i nawoływania służby w dolnych pokojach, co zapowiadało nieomylnie przyjazd znamienitej osoby, serce jej zaczęło bić niespokojnie. Potem wszystko ucichło, zapadł głęboki wieczór, a jej jeszcze nie wołano. Widocznie pani Milecka rozmawia z ową damą. Musiała ona napisać wzruszający list do pani Opolskiej, skoro pani Opolska pragnęła sama przyjechać. Niech jej to pan Bóg wielkim szczęściem wynagrodzi. O czym one tak długo rozmawiają? Pewnie o niej.
Nareszcie, nareszcie!
Pani Milecka weszła do pokoju Irenki i powiedziała cicho:
— Ta pani musiała odpocząć, a teraz chce ciebie zobaczyć. Chodź ze mną, drogie dziecko... Pamiętasz, o co cię prosiłam?
— Pamiętam, proszę pani.
— I nie bój się. Przyjaciółka pani Opolskiej ma wprawdzie groźną minę, ale zdaje mi się, że to dobra kobieta. Chodźmy! Ta pani mieszka w wielkim pokoju. Wejdź sama...
Irenka zapukała nieśmiało do drzwi.
— Proszę wejść — odpowiedziano stłumionym głosem.
Dziewczyna weszła i przystanęła przy drzwiach, szukając oczyma tej pani, w pokoju bowiem paliła się jedna tylko lampa, przygaszona kolorowym abażurem. Bystre oczy Irenki ogarnęły przestrzeń. W fotelu siedziała siwa, starsza pani, świetnie wytworna, w czarnej sukni. Spojrzenie jej było żywe i mądre; nos miała cokolwiek ostry. Barwa twarzy przypominała kolor kości słoniowej. Musiała być kiedyś bardzo piękna. Nieskazitelną urodę zachowały jej ręce — drobne, białe, starannie wypielęgnowane. Dwie rysy, opadające z kącików ust ku dołowi, żłobiły się bardzo widocznie, tak samo jak pionowe zmarszczki między oczami.
Irenka poczuła, że oczy te patrzą na nią mocnym, natarczywym spojrzeniem, jak gdyby chciały przebić nie tylko mrok sączący się z powały, ale i jej piersi, i jak gdyby chciały ujrzeć serce. Ukłoniwszy się z czarującym wdziękiem, dziewczyna spojrzała w te oczy wzrokiem jasnym, rozbłyśniętym i szczerym.