Przez chwilę trwało milczenie, Irenka bowiem nie śmiała przemówić pierwsza, a siwa pani patrzyła... Patrzyła... Wreszcie zapytała cicho:

— Nazywasz się, moje dziecko, Irena Borowska?

— Tak, proszę pani.

— Szukasz pani Opolskiej?

— Tak, proszę pani.

— Pani Opolska prosiła mnie, abym porozumiała się z tobą. Możesz mówić wszystko, a ja jej to wiernie powtórzę. Nie mamy przed sobą tajemnic. Uprzedzam cię jednak, że ode mnie będzie zależało, czy zobaczysz kiedykolwiek panią Opolską czy jej nigdy nie ujrzysz. Teraz mów!

— Co ja mam mówić, proszę pani?

— Wszystko! Pani Milecka cuda o tobie opowiada, o twojej roztropności i o czymś tam jeszcze, więc pewnie słów ci wystarczy... Usiądź... A teraz patrz mi w oczy i odpowiadaj. Kto cię wysłał do pani Opolskiej?

— Nikt, proszę pani. To był mój pomysł.

— Mądry pomysł i głupi pomysł. Matka twoja, oczywiście, wie o twoim wyjeździe?