— Od razu ci uwierzą — zaśmiał się niepewnie. — Idź sama.

— Jureczku! Błagam cię, chodź ze mną. Przeprosimy, zapłacimy i pójdziemy. To jakieś strasznie miłe stworzenie. I mądre! Od razu zrozumiała, kiedy jej dałam znak, że ma siedzieć cicho. I ma prześliczne, orzechowe oczy...

— Kiedyś ty mogła widzieć jej oczy?

— Już wtedy, kiedy mnie chciałeś zabić.

— Tak od razu zobaczyłaś? Dziwne! Kobieta, choćby pędrak, ma tyle oczu co mucha.

Po półgodzinnych namowach i zaklęciach Jerzy poszedł jak na ścięcie.

— Nie powiem jednak ani słowa! — rzekł przedtem ponuro.

— Byleś nie stłukł lustra albo nie wywrócił stołu, możesz nie gadać... Aha! Weź jakiś mały obrazeczek...

— Po co? Na co? Obrazek za szybę?

— Oczywiście. Założę się z tobą, o co zechcesz, że ta panienka nie zgodzi się przyjąć pieniędzy... Wtedy ty powiesz: „W takim razie proszę to wstawić zamiast szyby!”. To będzie heca koło pieca! O, zabierzmy ten... Dużo nie stracisz, bo obrazek wart jest niewiele więcej niż cztery złote.